Gdy się obudziłem zamiast An zobaczyłem kartkę, która informowała, że Anari znajduje się przy pobliskim wodospadzie. Bez namysłu ruszyłem w tamtą stronę. Gdy byłem dostatecznie blisko zorientowałem się, że Anari nic na sobie nie ma i się kąpie. Szybko schowałem się za krzakami i chwilę na nią patrzyłem po czym dotarło do mnie, że nie powinienem tego robić i odwróciłem się. Wsłuchiwałem się w melodię, którą nuciła. Gdy skończyła zapewne wyszła z wody i ubrała się. Ruszyła w stronę jaskini. Szybko ją dogoniłem.
- Hej, co tu robisz?
- Wyszedłem na poszukiwania... Ciebie.
- Ale nic nie widziałeś? - powiedziała speszona
- Nie, a co miałbym widzieć?
- Nieważne. Wracajmy może do mnie zamku.
- Popieram.
Razem wróciliśmy do zamku i tam zjedliśmy śniadanie.
< Anari? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz