Najpierw pogalopowaliśmy lasem, dalej łąki, aż dotarliśmy do klifu z którego roztacza się piękny widok na jezioro. Po podziwiali chwile ten piękny widok. Po chwili wpadłam na coś szalonego. Wbił pięty w bok mojej klacz, a ta gwałtownie zerwała się i skoczyła w dół przepaści. Błyskawicznie rozgorzałaskrzydła i wzleciała nad lazurowe taflą jeziora. Gdy byłyśmy już kawałek od brzegu zaskoczyła z klaczy prosto do wody. Żaneta się w głębię jeziora po czym wypłynęła na powierzchnię rozłożył skrzydła i wzleciała w powietrze. Gestem zaprosiłam Crisa do wspólnej zabawy i już po chwili oboje pływania my w krystalicznie czystej wodzie. W pewnym momencie znów zanurkowałam tym razem na samo dno i gdy już chciałam się wynurzyć moje nogi zaczepiły się o gęstą sieć wodorostów i im bardziej chciałam się uwolnić tym bardziej się w nie zaplątywałam. Już powoli zaczynałam tracić siły a moje płuca napełnia się wodą. Zobaczyłam Crisa płynącego w moją stronę.
<Cristian?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz