Zauważyłem, że jest An zimno. Pośpiesznie zdjąłem swoją pelerynę i nażuciłem na nią.
- Odprowadzę cię. - ona skinęła głową i ruszyliśmy w drogę powrotną. Przed rozstaniem powiedziałem:
- Jutro o 5 będę jeździł na swym wierzchowcu. Jeśli chcesz dołączyć to proszę bardzo.
- Przemyślę to.
Następnego on dnia o wyznaczonej godzinoe siedziałem na Viento. Czekałem parę minut na Anari. Na całe szczęście jednak przyszła i mogliśmy ruszać na przejażdżkę.
< Anari? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz