czwartek, 29 maja 2014

Od Sabriny do Anari cd


 - Aua! - krzyknęłam gdy nagle zaczęła mnie boleć głowa. Ból był silny i pulsujący. Przyprawiał mnie o mdłości. Nagle zza krzaka wybiegł lis o złotej sierści. Stanął przed nami i wpatrywał się we mnie. Znak!

W mojej ostatniej wizji zanim zaatakował mnie smok drogę przebiegł mi złoty lis. Nie uważałam tego za istotne, aż do teraz. 
- Sabrina? Dobrze się czujesz? - spytała Anari. Dziwne... lis zniknął, a głowa przestała mnie boleć...
- Tak. Już dobrze. - powiedziałam, choć wiem, że nie jest dobrze. Niedługo poznam czarną panią o niebieskich dłoniach. 

Gdy dotarłyśmy do zamku stęskniona Morffi rzuciła mi się w ramiona. Moja mała kochana psinka! Ściągnęła moje buty i uciekła z jednym po schodach. tak chce się bawić! Ja jej dam! Pobiegłam za psiną na piętro zostawiając przyjaciółkę. To przecież nie problem?

~~Kilka dni później~~

Lis. Smok. Czarna kobieta. Niebieska dłoń. Od czasu gdy spotkałam złocistego zwierzaka pogrążam się w czarnej bezdennej pustce. Wielokrotnie zastanawiałam się czy nie udać się do właściciela portalu do świata zmarłych... Nie! Co jeśli po drodze napadnie mnie smok?!
Morffi przysuwa się do mnie i liże mnie w polik aby pocieszyć. Od wycieczki konnej spędzamy ze sobą mało czasu, zwłaszcza od kiedy mieszka u nas ten anioł. Anari spotkała go raz w lesie i od tego dnia należy do nas.
jestem samotna...
Dosyć! Jadę na spacer! Zbiegam po schodach i zmierzam ku stajni. Wyprowadzam Fronię, wsiadam na niego i ruszam. Dawno nie było tak przyjemnie. Docieramy do Morza Kresu. Nie zatrzymujemy się. Wbiegamy w wodę i po sekundzie, bam! Znów mamy ogony. Smok chyba nie dorwie mnie w wodzie? Znajduje tam piękną lśniącą muszlę. Była tak czysta, że mogłam się w niej przejrzeć. Wzięłam ją ze sobą.
Spędziliśmy dzień na poszukiwaniu nowego wodorostu do uzdy Fronii. Stary już się wyniszcza. Jednak nie znaleźliśmy nic godnego uwagi. Wyszliśmy na plażę i rozpoczęliśmy suszenie.
Już mieliśmy wrócić do zamku gdy zobaczyłam Leśnego Ducha!
Był jak cztery żywioły, cztery pory roku! Podszedł do mnie, rozmiarem przypominał Morffi co mnie zdziwiło.
- Nie idź Sabrino z Srebrnej Laguny. - powiedział duch. - Jeszcze nie.
Obszedł mnie dookoła. Spojrzał mi na twarz.
- Nie jesteś zbyt ładna. - stwierdził. Już miałam mu wyrwać łapy, gdy dokończył wypowiedź. - Ale duszę masz wojownika.
- Miło mi to słyszeć. - powiedziałam. Przez chwilę było cicho, ale postanowiłam wrócić do kwestii mojego wyglądu. - Dlaczego sądzisz, że jestem brzydka?
- Bo o siebie nie dbasz. Mogę jednak sprawić, abyś wyglądała tak jak w młodości, gdy razem z siostrą wesoło biegałaś po waszej wyspie.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć moja skóra zaczęła pękać. Nie czułam jednak bólu. Czułam natomiast jak się zmieniam. Gdy było po wszystkim zauważyłam, że duszek zniknął. Szybko chwyciłam znalezioną wcześniej muszlę.
To nie byłam ja. W odbiciu dostrzegłam zupełnie nie znaną mi kobietę.
C. D. N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz