- Aua! - krzyknęłam gdy nagle zaczęła mnie boleć głowa. Ból był silny i pulsujący. Przyprawiał mnie o mdłości. Nagle zza krzaka wybiegł lis o złotej sierści. Stanął przed nami i wpatrywał się we mnie. Znak!
W mojej ostatniej wizji zanim zaatakował mnie smok drogę przebiegł mi złoty lis. Nie uważałam tego za istotne, aż do teraz.
- Sabrina? Dobrze się czujesz? - spytała Anari. Dziwne... lis zniknął, a głowa przestała mnie boleć...
- Tak. Już dobrze. - powiedziałam, choć wiem, że nie jest dobrze. Niedługo poznam czarną panią o niebieskich dłoniach.
Gdy dotarłyśmy do zamku stęskniona Morffi rzuciła mi się w ramiona. Moja mała kochana psinka! Ściągnęła moje buty i uciekła z jednym po schodach. tak chce się bawić! Ja jej dam! Pobiegłam za psiną na piętro zostawiając przyjaciółkę. To przecież nie problem?
~~Kilka dni później~~
Lis. Smok. Czarna kobieta. Niebieska dłoń. Od czasu gdy spotkałam złocistego zwierzaka pogrążam się w czarnej bezdennej pustce. Wielokrotnie zastanawiałam się czy nie udać się do właściciela portalu do świata zmarłych... Nie! Co jeśli po drodze napadnie mnie smok?!
Morffi przysuwa się do mnie i liże mnie w polik aby pocieszyć. Od wycieczki konnej spędzamy ze sobą mało czasu, zwłaszcza od kiedy mieszka u nas ten anioł. Anari spotkała go raz w lesie i od tego dnia należy do nas.
jestem samotna...
Dosyć! Jadę na spacer! Zbiegam po schodach i zmierzam ku stajni. Wyprowadzam Fronię, wsiadam na niego i ruszam. Dawno nie było tak przyjemnie. Docieramy do Morza Kresu. Nie zatrzymujemy się. Wbiegamy w wodę i po sekundzie, bam! Znów mamy ogony. Smok chyba nie dorwie mnie w wodzie? Znajduje tam piękną lśniącą muszlę. Była tak czysta, że mogłam się w niej przejrzeć. Wzięłam ją ze sobą.
Spędziliśmy dzień na poszukiwaniu nowego wodorostu do uzdy Fronii. Stary już się wyniszcza. Jednak nie znaleźliśmy nic godnego uwagi. Wyszliśmy na plażę i rozpoczęliśmy suszenie.
Już mieliśmy wrócić do zamku gdy zobaczyłam Leśnego Ducha!
Był jak cztery żywioły, cztery pory roku! Podszedł do mnie, rozmiarem przypominał Morffi co mnie zdziwiło.
~~Kilka dni później~~
Lis. Smok. Czarna kobieta. Niebieska dłoń. Od czasu gdy spotkałam złocistego zwierzaka pogrążam się w czarnej bezdennej pustce. Wielokrotnie zastanawiałam się czy nie udać się do właściciela portalu do świata zmarłych... Nie! Co jeśli po drodze napadnie mnie smok?!
Morffi przysuwa się do mnie i liże mnie w polik aby pocieszyć. Od wycieczki konnej spędzamy ze sobą mało czasu, zwłaszcza od kiedy mieszka u nas ten anioł. Anari spotkała go raz w lesie i od tego dnia należy do nas.
jestem samotna...
Dosyć! Jadę na spacer! Zbiegam po schodach i zmierzam ku stajni. Wyprowadzam Fronię, wsiadam na niego i ruszam. Dawno nie było tak przyjemnie. Docieramy do Morza Kresu. Nie zatrzymujemy się. Wbiegamy w wodę i po sekundzie, bam! Znów mamy ogony. Smok chyba nie dorwie mnie w wodzie? Znajduje tam piękną lśniącą muszlę. Była tak czysta, że mogłam się w niej przejrzeć. Wzięłam ją ze sobą.
Spędziliśmy dzień na poszukiwaniu nowego wodorostu do uzdy Fronii. Stary już się wyniszcza. Jednak nie znaleźliśmy nic godnego uwagi. Wyszliśmy na plażę i rozpoczęliśmy suszenie.
Już mieliśmy wrócić do zamku gdy zobaczyłam Leśnego Ducha!
Był jak cztery żywioły, cztery pory roku! Podszedł do mnie, rozmiarem przypominał Morffi co mnie zdziwiło.
- Nie idź Sabrino z Srebrnej Laguny. - powiedział duch. - Jeszcze nie.
Obszedł mnie dookoła. Spojrzał mi na twarz.
- Nie jesteś zbyt ładna. - stwierdził. Już miałam mu wyrwać łapy, gdy dokończył wypowiedź. - Ale duszę masz wojownika.
- Miło mi to słyszeć. - powiedziałam. Przez chwilę było cicho, ale postanowiłam wrócić do kwestii mojego wyglądu. - Dlaczego sądzisz, że jestem brzydka?
- Bo o siebie nie dbasz. Mogę jednak sprawić, abyś wyglądała tak jak w młodości, gdy razem z siostrą wesoło biegałaś po waszej wyspie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz