- Spokojnie, ja ciebie nigdy nie zranię. To nie w moim stylu. - objąłem ją - Jakbyś o coś mnie podejrzewała to zawsze możesz po prostu zapytać, ja cię nigdy nie skrzywdzę. Obiecuję. - wtuliła się we mnie i szepnęła:
- Oby...
Ja jeszcze mocniej ją przytuliłem i siedzieliśmy tak chwilę. An wyjrzała przez wejście do jaskini.
- Już północ. Wracajmy...
- Słuchaj, póki jesteś przy mnie nic ci się nie stanie. Możemy nawet i przesiedzieć tu całą noc. Jak chcesz to możesz znowu zasnąć, a ja będą cię pilnował....
Anari chwilę myślała po czym powiedziała:
< Anari? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz