W pewnym momencie Anari połóżyła głowę na moim ramieniu, zasnęła. Nie ruszałem i cała noc czuwałem przy niej. Rano lekko zdezorientowana podniosła głowę, zorientowała się, że zasnęła na moim ramieniu i lekko zaczerwnieniła się. Zrobiło jej się głupio.
- Dzień dobry. - powiedziałem wstając.
- Hej. Przepraszam, że przeze mnie nie spałeś. - spuściła głowę.
- To nic takiego. - odparłem kładąc rękę na jej ramieniu.
- Naprawde? Mam wrażenie, że się ośmieszam...
- Nie, no coś ty. To dla mnie czysta przyjemność móc ci pomóc bądź być twoją poduszką. - lekko się zaśmiałem.
< Anari? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz