środa, 28 maja 2014

Od Cristiana do Anari


Odkąd dołączyłem do KWP czułem, że w końcu mam coś na czym mogę się skupić. Zawsze ćwiczyłem cały dzień walkę i taktykę. Pewnego dnia postanowiłem poćwiczyć trochę w lesie, wśród różnych stworzeń. Było przyjemnie, ponieważ wiał lekki wiatr z zachodu. Z całej siły uderzałem swym mieczem w drzewo, dopuki nie było zbyt słabe. Od czasu do czasu robiłem sobie mały odpoczynek poodczas lotu. Nagle w lesie usłyszałem szelest i łamane gałęzie. Odwróciłem się w tamtą stronę po czym znów skierowałem wzrok na drzewo. Coś złapało mnie za ramię, gwałtownie się odwróciłem i chciałem uderzyć w tą osobę mieczem ale zorientowałem się, że to przywódczyni klanu.
- Przepraszam najmocniej, myślałem, że to wróg. - odparłem ze szczerością i powagą.

< Anari? >



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz