Odkąd dołączyłem do KWP czułem, że w
końcu mam coś na czym mogę się skupić. Zawsze ćwiczyłem cały dzień walkę
i taktykę. Pewnego dnia postanowiłem poćwiczyć trochę w lesie, wśród
różnych stworzeń. Było przyjemnie, ponieważ wiał lekki wiatr z zachodu.
Z całej siły uderzałem swym mieczem w drzewo, dopuki nie było zbyt
słabe. Od czasu do czasu robiłem sobie mały odpoczynek poodczas lotu.
Nagle w lesie usłyszałem szelest i łamane gałęzie. Odwróciłem się w
tamtą stronę po czym znów skierowałem wzrok na drzewo. Coś złapało mnie
za ramię, gwałtownie się odwróciłem i chciałem uderzyć w tą osobę
mieczem ale zorientowałem się, że to przywódczyni klanu.
- Przepraszam najmocniej, myślałem, że to wróg. - odparłem ze szczerością i powagą. < Anari? > |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz