W towarzystwie Crisa czułam się coraz bardziej głupio mimo to lubiłam go. Był strasznie wyrozumiały i taki opiekuńczy a w dodatku przystojny.
-O bogowie chyba się zakochałam-pomyślałam przez chwilę po czym szybko wyrzuciła myśl z umysłu.
-Kiedyś przyszedłem sobie, że nigdy się nie zakochać żeby potem nie cierpieć, wiec tego dotrzymam. W końcu jestem ,, Córką wiatru"-nadal biłam się z myślami nie odzywają się do Cristiana siedzącego obok.
-Skoro nie dałam ci się wyspać to chociaż zaproszenie cię na śniadanie- powiedziałam i pocałowałam go w policzek, wstałam i szybkim krokiem ruszyła w stronę zamku. Cris nadal siedział przy wypalonym ognisku. Odwróciła się na chwilę w jego kierunku.
-Idzież czy nie!-krzyknęłam do niego.
<Cristian? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz