~~Sen~~
Kolejna wizja... Mirra zabrała mnie do doliny. Płynął przez nią mały potok. Dookoła były wysokie wzgórza. Nad potokiem stała chatka.
- O co chodzi Mirro? - zapytałam.
- Dom Nariameza. - powiedziała pokazując chatkę. Przez chwilę myślałam nad tym o kogo chodzi, aż przypomniałam sobie, że ma na myśli uczonego, który posiada lustro - portal do świata duchów.
- Dlaczego mi to teraz pokazujesz? - spytałam.
- Muszę Cię pilnie zobaczyć. Dolina jest trzy dni drogi na południe od zamku Meliar. Anari nie będzie Ci potrzebna. Poza tym przyznasz, że ma teraz "ważniejsze" sprawy na głowie.
Racja. Chodzi jej o Cristiana. Ostatnio Anari i on znacznie się do siebie zbliżyli...
- Doradzisz mi co zabrać?
- Konia, psy, sztylet i Księgę Czarów. Miecz nie będzie potrzebny.
- A skórzany baniak na wodę od króla aniołów?
- Możesz go wziąć.
- A co jeśli...
~*~
Nagle wizja się skończyła. Podeszłam do okna. Była jeszcze noc, ale już widziałam pierwsze promienie słońca. Morffi pisnęła cicho i po chwili stała przed oknem obok mnie.
- Lubisz wycieczki, prawda? - powiedziałam do suki.
- Gdzie znowu jedziemy?
- Do mojej siostry.
Morffi najwyraźniej zrozumiała, ponieważ nie komentowała.
- Kiedy wyjeżdżamy? - zapytała entuzjastycznie.
- Możemy po południu, jeśli chcesz?
- Chcę i to bardzo!
Odwróciłam się w kierunku wielkiej szafy. Gdy restaurowałyśmy zamek znalazłam w piwnicy wiele ubrań dobrych na mnie. Teraz wszystkie trzymam w szafie w swojej komnacie. Wybrałam jasnoniebieską, z białymi ramiączkami.
Usiadłam przy lustrze. Moje włosy to kompletna klapa! Chwytam za księgę carów i odczytuję zaklęcie zmieniające fryzurę na taką, jaką się chce. w jednej chwili na mej głowie pojawił się tak wymyślny kok, że nikt go nigdy by nie uczesał!
Wyszczotkowałam Morffi i poszłam pod komnatę Anari, by powiedzieć jej, że nie będzie mnie przez, w najlepszym wypadku tydzień, ale nikogo nie zastałam. Nikogo oprócz kartki na drzwiach.
,,Jestem z Cristianem''
No fajnie! Chwytam księgę czarów i znów odczytuję zaklęcie. Teraz jest to wyczarowanie ołowianego patyczka. Biorę kartkę Anarii piszę na niej wiadomość, którą miałam przekazać ustnie.
Zbiegamy z psinką po schodach i ścigamy się do stajni. Wyprowadzam Fronię i nakładam na niego cały ekwipunek, czyli uzdę. Po wyprowadzeniu konia ze stajni idę do komnaty po lekki bagaż składający się z koca i woreczka na pokarm.
Koc kładę na grzbiecie Fronii, a woreczek przywiązuję do sznurka owiniętego w pasie. Tam też mam sztylet.
Otwieram bramę. Patrzę jeszcze na wieżę, gdzie siedzi Yami i wzrokiem ją żegnam. Popędzam konia i wyjeżdżam z placu.
C. D. N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz