Od powrotu ze świata podziemi targały mną różne uczucia.Często bardzo mi obce.Cieszyłam się, że koszmar się skończył, a jednocześnie smuciłam się stratą przyjaciela. Obwiniałam oto tylko i wyłącznie siebie. Byłam wściekła na swoją lekkomyślność i brak czujności, Gdym wtedy w lesie zachowała ostrożność może nie zostałabym schwytana. Ostatnie uczucie, najbardziej mi obce to strach połączony z wyrzutami sumienia. Bałam się rozmowy z Sabriną na temat kłamstw, a sumienie nie dawało mi spokoju, bo ją okłamałam. Musiałam sobie jakoś z tym poradzić. Postanowiłam zacząć od załatwienia sprawy z Sabriną.
Podeszłam do jej komnaty i zapukałam.
-Proszę.-za drzwi dobiegał jej piękny syreni głos. Weszłam do środka. Sabrina nie była zdziwiona na mój widok.
-Musimy porozmawiać.-oznajmiłam i usiadłam obok niej na łóżku.-Sabrina, chciałabym cię przeprosić. Nie potrzebnie zataiłam fakt, że jestem pół aniołem. Widzisz, bo ja przez prawie całe życie od dzieciństwa po większość dorosłości uważałam, że jestem czystej krwi elfką. Dopiero niedawno dowiedziałam się o moim prawdziwym pochodzeniu. Całę życie mi wpajali, że moim ojcem był jakiś wielki elfi wojownik,który zginął w bitwie,a nie anioł, który zostawił mnie i matkę same. Wcześniej bycie aniołem nie przynosiło mi dobrych wspomnień. Kiedyś o mało co przez to nie zginęłam. Dlatego często zatajam ten fakt. Miałam ci o tym powiedzieć następnego dnia po tej przeklętej pełni księżyca, ale wtedy zaczęła się ta cała seria nie fortunnych zdarzeń.Wiem, że źle zrobiłam. Jesteś moją przyjaciółką i chociaż ty też nie byłaś do końca ze mną szczera to ja cię jeszcze raz ...Przepraszam.
-...
<Sabrina?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz