sobota, 8 lutego 2014

Od Sabriny

Niecierpliwi mnie ta pełnia. Gdy widać cały księżyc dzieją się dziwne rzeczy... Nie chodzi tu o wilkołaki. Chodzi o mnie. Podczas pełni księżyca odzywa się we mnie "szósty zmysł". Każe mi zanurzyć się w wodzie. Zwykle poddawałam się tej mocy, ale dziś nie mogę opuścić zamku. Od kiedy w nim zamieszkałam nie było pełni. Nie musiałam ukrywać potrzeby wejścia do wody. Nawet ukrywam pochodzenie! Nikomu, nawet Anari nie powiedziałam o matce syrenie! Siedziałam w komnacie, w cieniu by światło księżyca mnie nie kusiło do wyjścia. Do komnaty weszła Morffi.
- Fronia wariuje. Uspokój go zanim zrobią to inni. - uprzedziła mnie. To bardzo ważne, żeby nikt nie wiedział. Okryłam się płaszczem i zbiegłam do stajni. Rzeczywiście. Fronia wariował. Zaczęłam go uspokajać. Kira i Mrok nie spały. To oczywiste, że mój koń ich obudził. 
- Morffi powiedz im, że mają nie skarżyć na nas Anari. - nakazałam.
- Co chcesz zrobić? - spytała ciekawie. Odpowiedź przyszła do niej sama gdy zobaczyła jak wsiadam na konia. Wręcz zarżała do pegazów. Otworzyłam boks i wyjechałam na wielkim, majestatycznym ogierze. Gwizdnęłam cicho, a odpowiedzią na gwizd było wycie Syriusza. Wypowiedziałam cicho zaklęcie i otworzyłam bramę zamku. Wyjechałam i ruszyłam galopem na zachód. Później dołączył do naszego spaceru Syriusz. Księżyc ciągnął nas do morza. Byliśmy już na plaży, Fronia wbiegł do wody. Cyk! I znowu mam ogon. Spojrzałam na księżyc. Jego blask był taki pobudzający. Nagle zrobiło mi się słabo. Zemdlałam.
Obudziłam się na plaży. Syriusz mnie obwąchiwał. Gdy zobaczył jak się podnoszę zaszczekał. Po chwili przybiegła Morffi.
- Och! Obudziłaś się! - krzyknęła gdy mnie zobaczyła.
- Gdzie Fronia?! - spytałam nerwowo.
- Jeszcze go nie znaleźliśmy... Wyciągnij ogon z wody! Bo nie wyschniesz! - gwałtownie wyciągnęłam ogon z słonej morskiej wody i przesunęłam się w głąb lądu. Syriusz zaszczekał głośno. - A, racja! Syriusz był w zamku. Anari Cię szuka.
- Świetnie! Nie mam konia, mam ogon i jeszcze jestem poszukiwana.
- Nie powiem, że poszukiwana. Anari się martwi...
- Schowam się wśród skał. Ty biegnij odnaleźć Fronię, a ty Syriuszu odciągaj Anari i resztę od plaży.
Psy pobiegły. Wczołgałam się między kamienie. Skaleczyłam się o koralowiec, który porastał jedną ze skał. Krew wylała mi się na brzuch i zabarwiła moje włosy i łuski na czerwono. Nagle usłyszałam szczekanie Syriusza i rżenie konia. 
- ,,Anari!" - pomyślałam i ułożyłam się ciasno w moim kącie.
- Przestań Syriusz! Zawsze trzeba sprawdzić dwa razy. - zabrzmiał miły, lecz groźny głos Anari. Zadrżałam cała. Nagle Kira zadrżała niespokojnie. - Co się stało... Co to jest? - usłyszałam dzwonienie metalu. Anari zsiadła z pegaza. Ja już leżę! 
Szczekanie Syriusza, rżenie Kiry i ciche kroki Anari. Czuję się jak w jakimś horrorze! Muszę się poddać. Wyczołgałam się z kryjówki.
- Syrena? - zdziwiła się Anari. Najwyraźniej mnie nie rozpoznała. To nawet dobrze.
- Ktoś ty?! - spytałam nerwowo zmieniając lekko głos. Starałam się nie myśleć o tym kim jestem, aby Anari nie mogła czytać moich myśli.
- Jestem Anari z zamku Melinar. - powiedziała wyciągając przyjaźnie rękę. Musiałam się zachowywać jak prawdziwa syrena. Więc gdy Anari podawała mi rękę gwałtownie się wycofałam. - Proszę nie bój się. Nie zrobię ci krzywdy...
Odsunęłam się dalej. Syriusz wyraźnie wiedział co robię, więc reagował tak jakby zobaczył prawdziwą dziką syrenkę. Pilnowałam by Anari nie widziała mojej twarzy. Przykryłam twarz włosami, teraz nawet rudymi. Nie zwróciłam uwagi na skaleczenie na dłoni, które nadal krwawiło. Niestety kobieta tak.
- Jesteś ranna! - krzyknęła z lekkim współczuciem. - Pozwól, że cię opatrzę...
Racja, to strasznie bolało. Poza tym mogłabym dostać zakażenia. Podałam jej dłoń. Anari już się dobrze zajęła moją raną. - Ojejku ubrudziłaś się krwią!
- Nie! Nie zmywaj! - krzyknęłam swoim głosem. Było już za późno! Anari zmyła krew z mojego brzucha, a włosy i ogon odzyskały kolor.
- Sabrina?! - krzyknęła wystraszona i zdziwiona Anari. - Jesteś syreną?
Wczołgałam się na skalę. Odsłoniłam twarz.
- Nie syreną tylko pół syreną. - powiedziałam wyciskając wodę z włosów.
- Czemu nie powiedziałaś?
- Bo się bałam. Straciłam trzy bliskie mi osoby przez ten fakt.

<Anari?>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz