piątek, 28 lutego 2014

Od Anari do Sabriny cd

     Ucieszyłam się na widok Moon. Bardzo długo jej nie widziałam.
-Coś się stało czy po prostu się stęskniłyście?- zapytałam przytulając wilczycę.
-A co się miało stać, wszystko dobrze. Powiedziałyśmy, że to ważne, bo inaczej by nas nie wpuścili.-odparła wilczyca.- a właściwie co to za okazja, że włożyłaś sukienkę?
-Staram się nie rzucać w oczy.-odparłam uśmiechnięta. Opowiedziałam wilczycy co się wydarzyło i co może się wydarzyć. Niestety i ona nie mogła nic na to poradzić.
-Z tego co wiemy trucizna miała być w winie. Więc nie możemy pozwolić by król wzniósł toast.-podsumowałam
-Masz racje.- powiedziała Sabrina. Po dyskutowałyśmy nad tym jeszcze trochę, a potem musiałyśmy przygotować jakoś Moon i Morffi na bal. Sunia nie sprawiała większych problemów za to wilczyca tak. Nie dała złożyć na siebie, żadnego proponowanego stroju. Wpadłam na jedyny sensowny pomysł, na który wilczyca się zgodziła. A mianowicie zamiast sukienki podobnej do tej którą miała Eta założyłam jej na szyje kolorową chustę. Zaczęło robić się późno. Bal miał się nie długo zacząć. Ja i Sabrina zaczęłyśmy  przygotowania. Przebrane, uczesane i umalowane mogłyśmy wreszcie zejść do sali balowej. Cały czas widziałam jak Sabrina boi się. Stanęłyśmy przed wielkimi drzwiami otwartymi na roścież. Po obydwu stronach tych drzwi stało dwóch odświętnie ubranych strażników. Mężczyźni gestem zaprosili nas do środka. Ja ruszyłam pierwsza z Moon u boku i Alien na ramieniu. Samica orła właśnie do mnie dołączyła. Zanim weszłam na sale postanowiłam rozłożyć skrzydła. Miałam nadzieje, że to rozproszy większość gości, w tym ojca Sabriny i ,że ten jej nie zauważy. Sabrina ruszyła zaraz za mną. Eta i Morffi dodawały jej otuchy. Gdy tylko goście nas ujrzeli zaniemówili. Nie wiedziałam czy dlatego, że tak pięknie wyglądamy czy dlatego,że zobaczyli moje skrzydła. Król uniósł złoty kielich i zapukał w niego. Wszyscy goście umilkli.
-Mam zaszczyt witać wszystkich na balu na cześć ambasadorek z królestwa obłoków.- przemówił król.-Oto ostatnia pół elfka pół anioł Anari Córka Wiatru i pół elfa pół syrena Sabrina z Błękitnej Laguny.
Ukłoniłyśmy się grzecznie i już miałyśmy zasiąść do stołu gdy król wzniósł toast za powodzenie naszej misji dyplomatycznej i za zakończenie wojny. Już miał wypić wino z pucharu...
-NIE!!!-krzyknęłam podbiegają do władcy. - Wasza wysokość nie może tego wypić w tym jest trucizna! Ktoś chciał cię zabić!
 Wszyscy w koło zaczęli uważać mnie za wariatkę. Król spojrzał na mnie .
-Ha,ha,ha.-zaśmiał się.-Jak widać nasza ambasadorka ma ogromne poczucie humoru.
 Władca już chciał się napić wina gdy zabrałam mu kielich.
-Proszę uwierzyć!-krzyknęłam i wypiłam zawartość pucharu. Anioły są odporne na wszystkie trucizny, ale na pół anioły trucizny działały tylko wolniej lub słabiej. Zrobiło mi się duszno. Usiadłam na podłodze. Nagle poczułam dziwny zapach. Moon podbiegła do mnie.
-To..To... To jad gorgony.-szepnęłam i opadłam na podłogę.

<Sabrina?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz