-Masz racie.-powiedziała Eta.- Ale nic nie możesz na to poradzić.
-Nie prawda, zawsze jest jakieś wyjście. -oznajmiam. - Jakoś nie czuje się dobrze z myślą, że dwie rasy do których należę wybijają się nawzajem. Przecież nawet najmądrzejszy władca kiedyś zejdzie z tronu i nie wiadomo jaki będzie jego następca. A jeżeli wojna znowu się zacznie ja nie będę wiedziała po której stanąć stronie.
-Rozumiem. -uśmiechnęła się Eta. -Ale masz racje. Skoro żyjesz wieczne powinnaś martwić się o to co będzie w przyszłości, nawet bardzo odległej. Nie wiem czy twoje przypuszczenia się spełnią, ale lepiej zgasić płomień nienawieści puki przygasa. Wiem o czym myślisz. Chcesz, to zrobić.Spokojnie pomogę ci, ale dopiero jutro, bo już jest późno.A królestwo obłoków jest bardzo daleko.
~~~~***~~~~
Następnego ranka o świcie wyruszyłyśmy w podróż. Ja leciałam o własnych siłach, a Sabrina i Eta na Kirze ponieważ koń Sabriny nie potrafił latać.Po kilku godzinach zobaczyłyśmy królestwo obłoków:
Na jego widok, aż zaparło mi dech. To miasto było jeszcze piękniejsze niż zapamiętałam. Ostatni raz byłam tu jakieś 60lat temu.
<Sabrina?Sorry, że tak krótko.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz