sobota, 22 lutego 2014

Od Anari do Sabriny cd

-Przydałoby się zakończyć tę wojnę. -Stwierdziłam usłyszawszy historie.-W końcu z własnego doświadczenia wiem, że rozlew krwi nigdy nie był dobrym rozwiązaniem.
-Masz racie.-powiedziała Eta.- Ale nic nie możesz na to poradzić.
-Nie prawda, zawsze jest jakieś wyjście. -oznajmiam. - Jakoś nie czuje się dobrze z myślą, że dwie rasy do których należę wybijają się nawzajem. Przecież nawet najmądrzejszy władca kiedyś zejdzie z tronu i nie wiadomo jaki będzie jego następca. A jeżeli wojna znowu się zacznie ja nie będę wiedziała po której stanąć stronie.
-Rozumiem. -uśmiechnęła się Eta. -Ale masz racje. Skoro żyjesz wieczne powinnaś martwić się o to co będzie w przyszłości, nawet bardzo odległej. Nie wiem czy twoje przypuszczenia się spełnią, ale lepiej zgasić płomień nienawieści puki przygasa. Wiem o czym myślisz. Chcesz, to zrobić.Spokojnie pomogę ci, ale dopiero jutro, bo już jest późno.A królestwo obłoków jest bardzo daleko.
                                                            ~~~~***~~~~
  Następnego ranka o świcie wyruszyłyśmy w podróż. Ja leciałam o własnych siłach, a Sabrina i Eta na Kirze ponieważ koń Sabriny nie potrafił latać.Po kilku godzinach zobaczyłyśmy królestwo obłoków:



Na jego widok, aż zaparło mi dech. To miasto było jeszcze piękniejsze niż zapamiętałam. Ostatni raz byłam tu jakieś 60lat temu.

<Sabrina?Sorry, że tak krótko.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz