- Ja rozumiem. - powiedziałam kładąc rękę na jej ramieniu. - Ja nawet nie wiedziałam, że jestem pół elfem, a co dopiero syreną. Cały czas ja i siostra czułyśmy się ludźmi. Wyglądałyśmy jak ludzie, wychowywali nas ludzie... Od kiedy się dowiedziałam minęło więcej niż 12 lat.
Anari lekko się uśmiechnęła, ale widziałam, że nadal się martwi.
- Co cię gryzie? - spytałam.
- No. Ten czarnoksiężnik powiedział, że jestem ostatnim pół elfem pół aniołem.
- Wiesz. Nie mogę na to poradzić.
- A nie wiesz czemu jestem ostatnia?
- Ja nie, ale Eta jest jeszcze w zamku.
Zaprowadziłam Anari na dół, na dziedziniec, gdzie Eta i Syriusz rozmawiali. Suka przerwała rozmowę i podeszła do nas.
- Czego chcecie się dowiedzieć? - spytała.
- Eto, przecież wiesz. - powiedziałam patrząc na jej pysk.
- No racja. Czasami to męczące wiedzieć wszystko. Anari - zwróciła się do mojej przyjaciółki. - ta historia jest starsza od Ciebie. Ma swoje początki ponad 500 lat temu. Anioły i elfy żyły w zgodzie i przyjaźni. Jednak pojawił się na świecie pewien anioł, a raczej anielski książę. Nazywał się Metaon. Gdy dorósł otruł rodziców. Tak, tak, tak. Otruł. Winę zwalił na elfy. Dokładniej na te mieszkające w niebiańskim pałacu. Metaon przejął władzę w królestwie aniołów i wypowiedział wojnę elfom. Może z 200 lat temu... Nie! 159 lat temu Metaon zmarł. Został uduszony przez żonę, a ta chwilę potem popełniła samobójstwo. Nie mieli dzieci, więc zapanowało bezkrólewie w podniebnym królestwie. Sytuację opanował jego główny doradca. Calier, bo tak się zwał anioł został ogłoszony księciem, ale nie królem. Królem został dopiero 50 lat temu. Przez 59 lat nie narodziło się wiele pół aniołów pół elfów. Było ich ledwie 20. Niekróre szubko umarły, inne potem... Zostałaś tylko ty.
- No dobrze, a co z tą wojną? - spytała wystraszona Anari
- Wojna nadal trwa, no ale nie jest już taka groźna. Anioły nie mogą się kontaktować z elfami, a elfy z aniołami. Jednak Calier nie jest taki zły jak jego poprzednik. To dobry władca.
<Anari?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz