środa, 26 lutego 2014

Od Sabriny do Anari cd

Nie wiedziałam co zjeść. Gdy mieszkałam u ojca ciągle jadłam takie dania. Nigdy mi nie smakowały. Ale przełamałam wszystkie lody i zjadłam podaną potrawę (cokolwiek to było). Eta w ogóle nie jadła. I co gorsza miała prawdziwą wymówkę! Powiedziała, że psy jadają tylko mięso. A to prawda! Ja męczyłam się z elfimi daniami. Teraz ja znalazłam się w tej gorszej sytuacji. Anari nikt nie pytał o pochodzenie. A mnie tak!
- Powiedz Sabrino - odezwał się król. - Kim była twoja matka?
- Syrenią hrabiną z Morza Ciepłych Wód. Nazywała się Elena. - odparłam.
- A ojciec?
I byłam w kropce. Nie wstydzę się elfich korzeni! Ale tu chodziło o Mariona!
- Elfem. - odpowiedziałam.
- Tak po prostu? Nie miał imienia? - rzekła królowa. To drugie pytanie mogłoby być kiepskim żartem, ale królowa elfów powiedziała je dość poważnym tonem.
- Miał.
- Jakie?
- Nie chcę urazić waszych wysokości, ale nie powiem.
- Rozumiemy. - powiedział król. - Anari przypomnij mi proszę, przybyłyście z propozycją pokoju od aniołów, tak? - zwrócił się do Anari.
- Tak królu. - odpowiedziała Anari.
- Więc Calier chce pokoju... Jak mam przyjąć tą propozycję skoro przez ponad 400 lat anioły mordowały naszych?
- Dokładniej 341 lat! - wtrąciła się Eta. Wszystkie oczy gniewnie zwróciły się w kierunku suki. - Ja nic nie mówiłam... - skuliła się.
- Och wrócimy do tematu jutro. - mówił dalej król. - Na razie idźcie ze strażnikami. Zaprowadzą was do komnat.
Wstałyśmy, ukłoniłyśmy się i wyszłyśmy z sali za strażnikami.
Komnaty tego zamku nie były takie jak w zamku Meliar lub zamku aniołów. Były mniejsze i miały wielkie okna z wieloma witrażami. Eta wybrała moją komnatę, albo wybrała moje towarzystwo.
Gdy byłam w komnacie przyszły dwie pokojówki. Przyniosły wielką misę z ciepłą wodą. W wodzie pływały płatki róż.
- Woda na kąpiel dla panienki. - powiedziała jedna z pokojówek.
Byłam zszokowana. Król naprawdę dba o swoich gości. Odprawiłam pokojówki i poprosiłam o zakluczenie drzwi.
Kąpiel była przyjemna. Ciepła, kojąca... Nawet ogon mi nie przeszkadzał. Wymyłam się dokładnie. Eta podała mi materiał, który przyniosły ze sobą pokojówki. Wytarłam się prawie do sucha. Usiadłam na dywanie czekając aż ogon zniknie. Ktoś zapukał do drzwi.
- Kto idzie? - spytałam.
- Ja! - usłyszałam głos Anari. Skinęłam głową na Etę. Podbiegła do drzwi i przerzuciła klucz pod drzwiami. Po chwili drzwi się otworzyły.

<Anari?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz