niedziela, 23 lutego 2014

Od Sabriny do Anari cd

Najwyraźniej Ecie nie spodobało się, że nazwano ją psem. Jest mądrzejsza od każdego uczonego na świecie. Zezłościła się trochę.
- Zakończyć wojnę... To dobra myśl. - powiedział król. - Tylko jak to zrobić? Elfy mają nam za złe 500 lat wojny... Och lepiej nie rozmawiajmy o tych sprawach! Omówimy je jutro po śniadaniu. Na razie jedzmy.
Przyniesiono drugie danie. Byłam najedzona już pierwszym składającym się z zupy z świetlistych grzybów. Ale nie mogłam odmówić. Kto wie kiedy znowu będę jeść tak wytrawnie. Na drugie danie podano ziemniaki, rybę, pawia i wielkiego dzika. Do tego ogromny półmisek sałatki warzywnej. 
- Wszystkie te podarki są od ludzi. - powiedział dumnie król.
Wiedziałam jak ludzie czczą anioły. Za pierwszym razem gdy zobaczyłam anioła miałam 7 lat. Mieszkałam na wyspie razem z siostrą. Bawiliśmy się z innymi dziećmi w podchody. Zobaczyłyśmy rannego anioła. Znałyśmy doskonale religię ludzi. Nie wolno oglądać aniołów. To co robią jest rzeczą świętą. Tylko duchowni mieli prawo oglądać anioły, rozmawiać z nimi i im pomagać. 
Teraz te zasady nie są ważne. Matka opowiedziała mi o aniołach w ostatnim dniu życia. 
Anari robiła wielkie oczy gdy zobaczyła mięso podane na stół. Stała przed trudną decyzją. Wychowywała ją matka, która jak wiem była elfem. Wiele elfów to wegetarianie, Anari zapewne też. Teraz jeśli nie zje mięsa wzbudzi podejrzenia.
Ja natomiast chwyciłam nuż i widelec i odcięłam nogę pawia, nałożyłam ziemniaków i sałatki na talerz polałam sosem i zaczęłam jeść. Noga była wielka, ale zniknęła w kilka minut. Ziemniaków i sałatki nie ubyło więc wzięłam rybę. Poprosiłam o żeberka tego dzika i dałam je Ecie. Anari zjadła talerz ziemniaków i dużą porcję sałatki.
- Dlaczego nie jesz mięsa? - spytała królowa Luna. Anari była zmieszana. Nie wiedziała co powiedzieć.
- Och, przestań mamo. - powiedziała księżniczka Karmalia. - Nie słyszałaś o wegetarianizmie?
Anari odetchnęła z ulgą. Po obiedzie skierowano nas do komnat. Pokój Anari zdawał się być większy niż jej prawdziwy, ale gdy porównałam go z moim to był o połowę mniejszy. Nie wyobrażałam sobie, że mogą istnieć tak wielkie komnaty. Skoro to pokój gościnny ambasadora to jak wygląda komnata króla? Łóżko miałam tak wielkie, że zmieściłoby z sześć takich jak ja. Było tam też posłanie dla Ety. Z osiem razy większe niż posłanie Morffi. Wieczorem rozmawiałam z gwiazdą tak jak to robię zawsze z Morffi. Potem zasnęłam.

<Anari? Co rano?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz