piątek, 28 lutego 2014

Od Sabriny do Anari cd

- Mirra nie powiedziała jak zapobiec zamachowi. - powiedziałam wzruszając ramionami. - A Marion to... Mój ojciec.
Anari nie mogła ukryć zaskoczenia.
- Czyli twój ojciec jest w zamku? - spytała.
- Tak i... Och, na pewno będzie na balu! Jesteśmy gośćmi honorowymi. Król nas przedstawi... Wtedy mnie rozpozna.
- No i co w tym złego? Nie chcesz spotkać ojca?
- Uciekłam od niego trzy lata temu. Wolałam nie mieć z nim nic wspólnego!
- Ale on jest twoim ojcem...
Złapałam się za ramiona i przytuliłam samą siebie.
- Czasami nie wiem czy chciałabym być elfem, czy syreną...
Ktoś zapukał do drzwi. Anari wstała i otworzyła. W drzwiach stanął kamerdyner.
- Pod bramą spotkano te zwierzęta. Mówią, że muszą się z panienkami pilnie spotkać. - powiedział.
- Moon! - krzyknęła Anari. Podniosłam się. Za wilczycą wbiegła Morffi. Również krzyknęłam. Przytuliłam ją mocno.
- Tęskniłam przyjaciółko. - powiedziałam suce na ucho.

<Anari?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz