sobota, 22 lutego 2014

Od Sabriny do Anari cd

Anioł i pegaz nie robiły na mieszkańcach większego wrażenia, jeśli patrzeli od dołu. Innych zdumiał widok mnie i Ety na latającym koniu.
- Sabrino! - szepnęła do mnie Eta.
- Co? - odpowiedziałam równie cicho.
- Pamiętaj, że nikt nie może znać waszego elfiego pochodzenia.
- I co mam zrobić?
- Powiedz, że jesteś ambasadorką królestwa syren z Morza Jarmenii, a Anari to twoja przewodniczka w świecie aniołów i osobisty ochroniarz. Przybyłaś złagodzić spór między aniołami, a elfami.
- I myślisz, że się uda?
- No oczywiście! Nie ufasz osobie, która wie wszystko?
Miałam już odpowiedzieć, ale wylądowałyśmy na dziedzińcu pałacu. Samo miasto było piękne, ale pałac. Cudo! Od razu przybyły anioły by nas obejrzeć. Były tam kobiety, mężczyźni i dzieci. Cała służba zamkowa. W końcu pojawił się i sam król, Calier.
Ukłoniłam się głęboko. To samo zrobiła Anari.
- Kim jesteście? - spytał anielski monarcha.
- Jestem Sabrina, ambasadorka królestwa syren z Morza Jarmenii. - przedstawiłam się. - Ta anielica to Anari. Jest moją strażniczką i przewodniczką po waszym świecie.
- Nie jesteś syreną. Nie masz ogona.
- Nie mam go teraz. Jestem pół syreną pół człowiekiem. Moja matka była z szlacheckiego syreniego rodu.
- Współczuję straty. - powiedział smutnie. Znał pewnie zasadę, że matka pół syreny dopuściła się wielkiego grzechu, obrazy dla duchów Księżyca i Oceanu. 
Król zaprosił nas do swego domu. Pokazał nam salę tronową i inne ważne pomieszczenia. Przedstawił nas również swojej rodzinie. Żonie, anielicy Lunie:
Córce Karmalii:
I młodemu synowi, który ma odziedziczyć tron, Ariandowi:
<Anari?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz